"Jak po grudzie, choć to nie grudzień"
Henex - solidny team. W zeszłym roku mocny środek tabeli, podobnie w tym sezonie. Czasami mogą jednak zaskoczyć. No i myśmy sie o tym przekonali.
Pojedynek z Henexem w zamierzeniu miał należeć do średnio trudnych. Przecież to nie ekipa z samej góry, ot, solidny średniak. Tyle tylko, że zamierzenia mogą być bardziej wygórowane, niż proza życia. Kilka strzałów na początku i kilka udanych interwencji bramkarza pokazało, że ten pan będzie nam krew lekko psuł. Niestety, w międzyczasie brak zdecydowania naszej defensywy wykorzystał Henex i z bliskiej odległości objął prowadzenie. Jako, że piłka to gra błędów, złą interwencję golkipera na bramkę zamienił Trener. Jednak to nie koniec złych zagrań. Ostre dośrodkowanie, niepewne zagranie Aleksa i znów Henex objął prowadzenie. My próbowaliśmy, ale jakoś nieszczególnie szło. Ze stratą jednej bramki zeszliśmy "do szatni".
Druga odsłona to trochę szybszej gry i kolejne udane parady rywala. Zagęszczęnie pola dało jednak wymierny efekt. Faul niedaleko pola karnego, Dyszka do Dychy i 2:2. Remis to dla nas porażka, ale z remisu łatwiej wyjść na prowadzenie. Około 10 minut przed końcem rozegrała się przełomowa akcja. Po wybiciu piłki przez naszą obronę do futbolówki wyskoczył Ejan i wswoim tempie wychodził sam na sam z bramkarzem. Ten jednak kompletnie niepotrzebnie i nadto brutalnie zagrał ślizgiem poza polem karnym, za co otrzymał zasłużoną czerwoną kartkę. Na tym nie skończyła się kara. Usunięty zawodnik nie był w stanie zejśc o własnych siłach, co znamionowało poważniejszy uraz. Tymczasem na bramce stanął zmiennik. Rzut wolny, precyzyjny strzał i Dycha daje prowadzenie. 3:2. Henex stracił werwę i nic już nie wskórał, a my swojego dorobku nie poprawiliśmy.
Mecz był ciężki i wymagający. Zlekceważenie Henexu było wiekim błędem, jednak udało się nam w porę ów błąd naprawić. Najważniejsze są 3 pkt i fakt, że szarżujący bramkarz nie uszkodził Ejana.