Spoko...
Mecz z Masterlisem przyniósł więcej zamieszania, niż powinien. Pierwotny termin kolidował z rozgrywkami w innej lidze, więc trzeba go było zmienić. Nowy termin też nie był odpowiedni, bo w międzyczasie zajęto boisko. W końcu spotkaliśmy się po 2 tygodniach od pierwotnej daty gry. Ale się w końcu udało.
Po trudnym meczu i porażce z Kubixem i ciężkiej przeprawie z Henxem trzeba było się na kimś odbić. No i trafiło na Masterlease. Późnym i mroźnym wieczorem zrobiliśmy swoje, czyli wygraliśmy bez trudności. Szybko wykorzystaliśmy brak podstawowego bramkarza rywali a potem dokładaliśmy kolejne bramki. Szczególnie umotywowany był Kuziem, który założył się z bratem, że zdobędzie 3 gole w jednej połowie. Niestety, brat zakład wygrał, bo Piotr zaliczył 2 trafienia i przy dodatkowym Trenera na przerwę mieliśmy 3 gole przewagi. Druga odsłona nadal prowadzona była pod nasze dyktando, stąd kolejne trafienia (w tym grającego w polu Głowy). Moment zawachania obrony wykorzystał MAsterlease i zdobył bramkę kontaktową. Pytanie jednak, czy strzał na 7:1 można nazwać kontaktowym. Chwilę później mogło być 7:2 i to dzięki zagraniu Dychy. Nie to, że stracił piłkę. Uderzył z wolnego tak mocno w słupek, że futbolówka doleciała do środka, gdzie stał napastnik rywala. Dla niego niestety, dla nas stety przegrał pojedynek sam na sam z Aleksem, który zamiast ryzykować wyjściem poza pole karne spokojnie poczekał sobie na końcu pola karnego. Nim sędzia zakończył spotkanie, licznik bramek stanął na rezultacie 8:1.
W meczu dochodziło do licznych fauli, czego efektem było ukaranie aż 3 naszych zawodkinów żółtymi kartonikami (jak zawsze tych samych - Halskiego, Lesia i Szczura). Także Ejan miał trochę do wyjaśnienia z trenerem Dysarzem. Każdy jednak wie, że piłka to sport kontaktowy i nie ma zlituj się. Ach, trzeba jeszcze napisać: Kuziemski (Elmed) - Kuziemski (Masterlease) 3:0 (bowiem Piotr w 2 połowie znów znalazł miejsce w siatce).
Mecz był dobrym lekiem na ostatnie niepowodzenia. Jeśli forma przeniesie się na pojedynek z Hewarem, będzie dobrze. Mistrzostwo tak blisko (tylko jeden punkt), ale zarazem tak daleko (aż jeden punkt)...