Kabelki - problem niewielki
Czy historia lubi się powtarzać? Podobno tak. Jeśli taka teza jest prawdziwa, powinniśmy czuć wielki respekt przed Kablami, bo w ubiegłym sezonie halowym troszkę musieliśmy się napracować, by mecz wygrać...
Mimo wcześniejszych obaw zespołu, nie grzeszymy na razie zbyt liczebnym składem. Z różnych powodów dysponowaliśmy raptem 4,5 zawodnika na zmiany (0,5 gracza to Aleks w polu), co i tak nie było złym wynikiem w porównaniu do 1 rezerwowego rywala (co jednak się później zmieniło).
A mecz? Cóż, niecałe 3 minuty gry, dwie dobre akcje i Dyszka w swoim stylu dwa razy pokazał rywalowi, że łatwo nie będzie. Potem spokojnie dokładaliśmy bramki i zrobiło się bez większych problemów 5:0. Rywal jednak na laurach nie spoczął i ambitnie zbobył 2 gole. My znów kilka trafień i wynik końcowy 8:3.
Dobrze by było rozpisywać się nad pojedynkiem, jednak był on nudny. Szybko zdobyta przewaga pozwalała nawet na eksperymenty w składzie (Aleks w polu) i nie wpływało to na zagrożenie wobec naszej bramki. Widowisko jednostronne i pozbawione pasji. Martwi nadal słaba gra w obronie i duża ilość straconych goli przy niewielu golach zdobytych. Trudno jest wskrzesać u siebie ambicję, kiedy bez problemu prowadzi się 5:0 i kontroluje się mecz. Oby na trudniejszych rywali było więcej chęci...