O tak, Victoria...
Victoria Wyżyny - wynalazek piłkarski. Dwóch dobrych zawodników (Yahoo i Juri) a dalej... ciemność, ciemność widzę. Przy tak słabym składzie nie dziwi dzierżenie czerwonej latarnii i okupowanie dolnych części tabeli. Jednak życie to jest gra i nie zawsze wiadomo, czy też kolejna potyczka nie da pstryczka w nos.
Na meczu pojawił się w końcu Ejan. Być może niebawem będzie to nasz zawodnik z wyższej półki piłkarstwa, bo aż z IV ligi !!!. Na razie wspomógł naszą ofensywę. Czy skutecznie? Hm, pewnie i tak, jednak przy tak dysponowanym rywalu trudno głosić wielkie peany pochwalne ku czci kogokolwiek. Bramek padało gęsto. Z daleka i z bliska. Po zagrywkach zespołowych i po akcjach indywidualnych. Perfidne sita i ładne podcinki. Od koloru do wyboru...
Dotychczas miliśmy takie problemy, by zdobyć przynajmniej 10 bramek w meczu. Tym razem się udało, nawet wykonaliśmy 230% normy, choć kibice wskazywali na jeszcze większą zdobycz bramkową. 23:1 (niestety, do jednego...) to sroga kara, ale cóż począć. Bawiliśmy się dobrze, jednak kosztem rywala. Kto wie, może natępnym razem Victoria odniesie victorię, jednak tym razem nie miała najmniejszych szans...