Kolejna ciężka, ale udana przeprawa
Na zakończenie długiego weekendu przyszło nam się zmierzyć z kolejnym trudnym i niewygodnym rywalem jakim jest Hewar. Siły personalne wyrównane, a więc zapowiadało się ciekawe widowisko. I tak też było ...
Początek spotkania to nasze dwie udane akcje zakończone bramkami Trenera i Kaczora. Jednak rywale nie pozostali dłużni i uzyskali bramkę kontaktową po troche niefortunnej interwencji Głowy. W pierwszej odsłonie bardzo brzydko został zaatakowany Trener, którem rywal wszedł w kostke. Miejmy nadzieje, że kontuzja minie szybko a Trener powróci i poprowadzi zespół w dalszej walce (lekarz nawet chciał założyć gips na 3 tygodnie). Do przerwy wynik się nie zmienił. Zatem druga połowa zapowiadała dalsze emocje.
Hewar nie miał nic do stracenia i próbowal wyrównać. My natomiast kotrowaliśmy i gdzieś około 60 minuty kolejne dwie bramki tym razem Mańskiego i Trenera dają mały handicap na końcówkę spotkania. Szybka bramka na 4:2 i znowu nerwowo. Wówczas to jednak Głowa popisywał się udanymi interwencjami rehabilitując sie za pierwszą bramkę w 100%. Podczas jednej parady został ostro zaatakowany, ale ostatecznie dotrwał do końca spotkania. W innych przypadkach dopisywało nam szczęście w postaci słupków. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 4:3 po błędzie Garsiji (który został uprzedzony przez rywala) i golu uzyskanym 2 minuty przed końcowym gwizdkiem sędziego.
Zatem wygraliśmy siódmy mecz w tym sezonie, ale było ciężko. Cieszą 3 punkty. Czołówka tabeli po mału się krystalizuje. Mecze tak jak się spodziewaliśmy są trudniejsze niż w zeszłym sezonie, ale to tylko sprzyja zaangażowaniu i podnoszeniu poziomu sportowego. Do składu na następny mecz powróci już Ejan a także może pojawi się Dycha.