Radosny, majowy futbol
Mecz z Leaderem-WSG potwierdził tezę Jarka Kowalskiego, że w tym sezonie większość naszych meczy nie jest jednostronna, a zwycięstwa przychodzą nam z wiekszymi lub mniejszymi trudnościami.
Nasz rywal stawił się w mocno okrojonym składzie, rozpoczynając nawet bez jednego zawodnika. Zanim dojechał (okazał się być nim Kita), prowadziliśmy już 1:0. Co się działo potem - można przemilczeć.
Do przerwy rywal bezlitośnie wykorzystywał nasze błędy - fakt, że sami mu prezentowaliśmy idealne sytuacje bramkowe, albowiem robiliśmy szkolne błędy w kryciu, przy wyprowadzaniu kontr łatwo gubiliśmy piłkę, częściej szukaliśmy siebie samych na boisku niż toczyliśmy walkę z rywalem. Krótko po prowadzeniu zrobiło się 3:1 dla Leadera, przy czym przepięknym uderzeniem popisał się Daniel Gill. Szybka nasza odpowiedź ( bramki Dychy i Mańskiego ) doprowadziła do stanu 3:3, kiedy nastąpił kolejny katastrofalny błąd (nie wymieniajmy nikogo imiennie, bo wygrywa i przegrywa przecież cała drużyna ) i zrobiło się 3:4. Na szczęście tuż przed przerwą, w swoim stylu z dalszej ogległości trafił Yahoo i zeszliśmy z boiska przystanie 4:4.
Po przerwie najpierw składna dwójkowa akcja Yaha i Dychy przyniosła prowadzenie, po czym trafił Mański i zrobiło się 6:4. Rywal grający bez zmian, tracący bezpośredni kontakt - to już chyba rywal na kolanach, nieprawdaż? Nic z tych rzeczy. Znowu przytrafił się moment przestoju, który nas kosztował remisem 6:6.
W tym momencie na szczęście rywal zaczął odczuwać trudy dość szybkiego spotkania, my pokazaliśmy charakter i determinację i od trafienia Szczurka na 7:6 zaczęliśmy powiększać przewagę bramkową. Ostatecznie, po bramkach Dychy (3) , kolejnej Mańskiego i po 1 Ejana i Garsiji oraz jednej w międzyczasie rywali wygraliśmy 13:7. Radosny futbol (szczególnie defensywny) w naszym wykonaniu nie skończył się tak bardzo źle, jednak wynik nie oddaje długich przestojów i częstego marazmu w naszej grze. Dzięki porażce Helvetii wskoczyliśmy na fotel lidera, ale czy zasłużenie - przekonają nas o tym zbliżające się mecze, w których nieodzowny jest powrót do konsekwencji w grze obronnej.
Autor : Yahoo