MENU

Powrót do Str. Głównej

Wyniki,terminarz...itp

Skład Cigny

Statystyki zawodników

 

PODMENU

Archiwum...poprzednie ligi

Migawki z meczów

Kontakt do CTP

Poprostu KG

News: 26.05.07

ELMED SAMODZIELNYM LIDEREM !!!

Mecz z Helvetią był arcyważny z kilku powodów. Po pierwsze, dotychczas Elmed nigdy z tym rywalem na trawie nie wygrał. Po wtóre, stawką tego spotkania było samodzielne prowadzenie w tabeli i niewykluczone, że również mistrzostwo wiosny na Siernieczku. Po trzecie zaś, po serii, powiedzmy sobie szczerze średnich występów Elmedu, przyszedł czas na ważny sprawdzian i sprawdzenie naszych ambicji z czołowym i powoli już odwiecznym rywalem siernieczkowym.

W to upalne sobotnie przedpołudnie obejrzeliśmy po raz drugi Elmed w imponującej formie - pierwszy raz było to z BWS. W zasadzie rywal miał co nieco do powiedzenia jedynie w dwóch fragmentach gry - na początku spotkania (kilka bezcennych interwencji Głowy) oraz przy stanie 0:7, kiedy to udało im się strzelić dwie bramki. Pomiędzy tymi okresami na boisku dominowaliśmy my, prezentując największe walory - dużo gry na jeden kontakt, wymienność pozycji, odpowiedzialność w pojedynkach "jeden na jeden". Na wyżyny wzniósł się Głowa, który być może rozegrał nie tylko najlepszy mecz w sezonie, ale i w całej siernieczkowej karierze. Wszyscy obrońcy skutecznie inicjowali akcje ofensywne, wzajemnie się asekurowali i pomagali w kryciu gwiazd Helvetii. Świetnie prezentował się Trener, który po kontuzji wrócił do znakomitej formy, jak zwykle imponowali Dycha z Dyszką oraz Ejan.

Szczególne brawa należą się jednak Cielaczkowi, który przy pierwszej bramce "usadził" Małego z Helvetii i otworzył wynik meczu. Nie można chwalić dnia przed zachodem słońca, ale Cielaczek zaczął wreszcie grać na miarę swoich możliwości, czyli mózgu drużyny i jej piłkarskiego lidera - nieprzewidywalnie, z rozmachem, dynamicznie i, co najważniejsze, bardzo skutecznie.

Do przerwy prowadziliśmy 4:0, po przerwie do stanu 7:0 nadal dominowaliśmy i dokładaliśmy kolejne bramki. Po stracie dwóch błyskawiczną akcję lewą stroną przeprowadził Dycha i w swoim stylu dobił rywala. Równo z końcowym gwizdkiem do bramki Helvetii trafił również Ejan, który wielokrotnie próbował, ale skutecznie - dopiero w ostatniej akcji meczu.

Liga wciąż sie toczy, przed nami wiele trudnych i wymagajacych spotkań, ale z tej wiktorii cieszyć się musimy, bowiem na triumfie Elmedu w zeszłym roku jak cień kładł się srogi zawód właśnie z Helvetią (2:7). W sobotę, niczym Milan na Liverpoolu w Atenach, wzieliśmy ostry rewanż. Z niecierpliwością czekamy również na rewanż, który zapowiada się po raz kolejny niezwykle emocjonująco...

Autor : Yahoo

 

 

 





 

SPONSOR