Z dużej chmury, mały deszcz
Mecz z Formetem był jednym z tych, które stanowią klucz do obrony tytułu mistrzowskiego, albowiem zespół ten depcze nam w ligowej tabeli po piętach i straszy skutecznym pościgiem. Niedzielny pojedynek ze względu na absencje personale w obu zespołach w niczym nie przypominał jednak konfrotnacji na szczycie - z boku można było odnieść wrażenie, iż grają dwa teamy ze środka lub nawet dołu tabeli, albowiem spotkaniu nie towarzyszyły w zasadzie większe emocje, ani też na boisku nie było zbyt wielu spięć.
W Formecie zabrakło liderów - Krzysztofa Basa i Kwiatka, a także nie zjawiło się wielu solidnych zawodników. U nas zabrakło Ejana, Kaczora, Piotra, Trenera, Mańskiego, a Yahoo grał z kontuzją. Awaryjnie ściągnięty został zatem Juri, który po ostatecznych konsultacjach zagrał w polu, a między słupkami stanął Głowa.
Sam opis meczu winien być krótki, bowiem wynik końcowy, 11:0, jest w zasadzie sprawiedliwy, bowiem rywalowi nie udało się stworzyć większego zagrożenia pod naszą bramką, a wszystko co leciało w światło bramki skutecznie blokował Głowa. W akcjach ofensywnych Elmed`u, to nie nowość, brylowali Dycha i Dyszka, natomiast grą defensywną imponował Lesiu, Halski i Garsija. Wynik otworzył zaś Cielaczek.
Generalnie można powiedzieć, że mieliśmy tego dnia u siebie więcej indywidualności, byliśmy szybsi i agresywniejsi, a także w ofensywie mieliśmy więcej pomysłów. Liga się jednak nie skończyła - to zwycięstwo to ledwie malutki kroczek naprzód, bo przed nami arcyważne spotkanie rewanżowe z Płytkarzami. Niby nie będzie ich lidera Jacka Kajko, ale u nas zabraknie z pewnością Yaha (nie lidera) i zapewnie Kaczora.
Dlatego też z tego miejsca apeluję o koncentrację i odpowiednie nastawienie meczowe!
Yahoo