"Przerwany sen"
Wiele przymiotników ciśnie sie na usta by opisać nasz ostatni mecz z EuroGolem-MDD Bydgoszcz, jednakże odpuśćmy ćwiczenia leksykalne i powiedzmy sobie wprost - dramat, żenada, wstyd. Nikogo nie nauczyły dwie lekcje, więc wszyscy powinni podejść do porawki nauczeni, skoncentrowani i świadomi tego, co nas czeka. Pierwsza lekcja - niczego nie nauczyła nas klęska Auchan. O tym, że MDD umie grać na hali wiem nie tylko ja, ale i doskonale cała reszta drużyny. Auchan, tak wychwalany do tej pory, poległ przecież bezdyskusyjnie i chyba nikt z drużyny nie przypuszczał, że Elmed polegnie w jeszcze gorszym stylu. Druga lekcja - nasza ogólnosezonowa postawa, przeplatana jedynie grą w elmedowskim stylu z Siłownią i Euro-Timem.
Mecz w zasadzie miał jednostronny przebieg. Rywal dominował nad nami w każdym elemencie gry - w wyprowadzeniu akcji, w odbiorze piłki, w pojedynkach "1v1", w pomysłowości przy rozegraniu, wreszcie przewyższał nas agresją, szybkością i zgraniem...
W zasadzie to nie można wskazać winnego, bo wszyscy zagraliśmy tak, jakbyśmy widzieli się po raz pierwszy, a po raz drugi w życiu kopali piłkę na hali. Każdy odebrał cenną lekcję futsalu. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło - może taki zimny prysznic w postaci lania 1:7 zmobilizuje zespół do podjęcia walki o wszystko z Auchan. Koniec z długim przebywaniem na boisku, które z reguły przekłada sie na zupełnie bezbarwną, bezproduktywną grę, koniec z niedokładnością w rozegraniu akcji (główny "winowajca" porażki z MDD), koniec z grą statyczną, pasywną, pozbawioną charakteru i wyrazu.
Mądre słowa na stronie rozgrywek napisał Jarek Kowalski, który w jakiś tam sposób próbował naszą drużynę usprawiedliwić. Prawdą jest, że w tym sezonie pierwsza bardzo wymagająca konfrontacja, z Siłownią, tak trudną nie była, przez co nasza czujność została uśpiona. Prawdą jest, że nadmiar zwycięstw, bramek i pogromów potrafi zabić w drużynie żywiołość, waleczność i determinację. Prawdą wreszcie jest, że przed MDD nikt nie stawił większego oporu. Ale to wszystko jedynie pośrednie, niezbyt udane próby wytłumaczenia prawdziwego kryzysu, jaki dotknął Elmed. Nie ma co rozpamiętywać tego meczu (wszakże to nie jest najwyższa klęska z MDD w historii zespołu), ale z uwagą, skupieniem i koncentracją podejść do najważniejszej konfrontacji sezonu - z Auchan. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego - bo jeśli Auchan wyciągnął konsekwencje z meczu z MDD, a my nie, to bójmy się Boga....
Gwoli statystycznej sprawiedliwości - Dycha trafił honorowo na 1:4. Była to nasz pierwsza porażka po 32 spotkaniach w których zdobywaliśmy punkty na hali SP 67 !!!
Yahoo