Wygrana w Hicie !!!

Mecze z Siłownią, pomimo, że na trawiastym boisku siernieczkowym nigdy nie odbyły się pomiędzy naszymi drużynami na szczeblu Superligi, to zdążyły nabrać już wyjątkowego smaczku. Raz, że to dla wielu z nas dosyć bliscy znajomi, dwa że z sezonu na sezon Siłownia montuje coraz silniejszy skład realizując mocarstwowe ambicje Zakiego, a trzy - nie ma co ukrywać, że Siłownia ma wraz z Auchan największy apetyt, aby zepsuć nam dobre nastroje.
Nasza pierwsza trawiasta konfrontacja w ramach ligi była zatem meczem ze wszech miar ważnym dla obu ekip, aby przynajmniej określić swoją dyspozycję na początku sezonu. A nie ma to przecież jak konfrontacja z silnym rywalem.
Wieczorna konfrontacja na niesamowicie twardym boisku, które przez zimę niebezpiecznie zbliżyło się właściwościami do betonu została otwarta bardzo mocnym uderzeniem Elmedu.
Rozgrywający setny mecz ligowy na Siernieczku Garsija miał w swojej dotychczasowej karierze takie momenty, w których przegrywał z pustą bramką jedynie niedokładnością, lecz w tym meczu piłkarska loteria oddała mu wszystko, co do tej pory odbierała - po fantastycznym rajdzie na pełnej szybkości przez środek boiska uderzył nie do obrony i Elmed wyszedł na prowadzenie. Zanim Siłownia zorientowała się o co chodzi Cielak podwyższył na 2:0 - bramkarz był równie zaskoczony co my.
Dalej potoczyło się szybko i według bardzo sprawdzonego scenariusza - znowu byliśmy lepsi od rywala zaciętością w grze i zgraniem, co owocowało kolejnymi ładnymi akcjami i, co ważniejsze, celnymi trafieniami. Na uwage zasługuje świetne uderzenie Kapsla w same widełki po podaniu z rożnego Szczurka. Do wyniku 6:0 nasza ambitna i uważna gra w obronie nie pozwoliła rywalowi na rozwinięcie skrzydeł. Oglądaliśmy Elmed w pełnej krasie - szybki, waleczny, pomysłowy i punktujący bez litości.
Końcówka połowy należała jednak do rywali. Najpierw Młody Halski w zamieszaniu podbramkowym z najbliższej odległości pokonał Juriego, a później jedyny raz w meczu spóźnił się Dycha i Piotrowiak bardzo silnym i precyzyjnym strzałem nie dał Juriemu szans. Na szczęście, trafienia te przedzieliła bramka Trenera i na przerwę zeszliśmy z wynikiem 7:2.
Druga połowa to już zupełnie inne widowisko. Cofnęliśmy się stawiająć na uważną grę w obronie i kontrataki. Inicjatywa należała do Siłowni, ale albo akcje kończyły się na naszej obronie, albo rywale zatrzymywali się na dobrze dysponowanym Jurim. Z każdą minutą Siłownia prezentowała coraz mniej wiary w odwrócenie losów spotkania, natomiast my nie próżnowaliśmy i powiększaliśmy przewagę.
To ładne, szybkie i wbrew pozorom dosyć wyrównane spotkanie zakończyło się wysokim zwycięstwem Elmedu 10:2.
Co zadecydowało o wyniku? Niewątpliwie zgranie i przyzwyczajenie do małego boiska, agresywna i uważna gra w obronie oraz - po raz kolejny - dokładne rozegranie akcji na dużej szybkości. No i oczywiście cudowna bramka Garsiji, który kiedy trafia, to robi to wybornie. Brawa dla Kapitana za uświetnienie jubileuszu wspaniałym trafieniem.
Z uwagi na Święta Wielkanocne (trzymać linię panowie!) czeka nas ligowa przerwa, ale mam nadzieję, że nikt nie zostawi formy przy stole i na kolejnego silnego beniaminka, Hirsch-Pol, przyjdzie Elmed ze spotkań z Therm Service i Siłownią.
Yahoo