"Książę Siernieczka"
Choć kadrowo dosyć przetrzebieni (brak Mańskiego, Dyszki, Kaczora, Szczurka), to jednak udało się skompletować praktycznie dwie piątki, które na pełnych obrotach prowadziły grę i toczyły na boisku zażartą walkę. Nasz rywal - kreowany przez Jarka Kowalskiego na "czarnego konia" aktualnych rozgrywek żadnym czarnym koniem nie jest, bowiem ton temu zespołowi nadają doświadczeni Mroziu i Kuba Dulęba, a także zawodnicy wywodzący się z Kapy Team i dawnego Bendiksu. W tym sezonie od początku grali na wysokim poziomie, sadowiąc się na czwartej pozycji w tabeli prze naszą konfrontacją. Można zatem było się spodziewać, że konfrontacja będzie wyrównana i zacięta.
Spotkanie w zasadzie przez cały czas miało bardzo podobny przebieg, z tym, że wraz z kolejnymi minutami malała determinacja Istanbulu na osiągnięcie dobrego rezultatu (a w szczególności ochota do gry ich bramkarza, Kujawki), w związku z czym mieliśmy więcej swobody pod ich bramką, co też bezlitośnie wykorzystywaliśmy. Do momentu otwarcia konta bramkowego pod obiema bramkami nie było zbyt gorąco (poprzeczka Młodego), zaś wyrównany i szybki mecz toczył się głównie w okolicach środka boiska. Pierwszą bramkę po wspaniałej akcji strzelił nie kto inny, tylko "Książę Siernieczka" - Dycha. Na marginesie - trudno jest oceniać jego postawę z pozycji kolegi z drużyny, jednakże w ostatnim czasie trzeba przyznać, iż jego harmonijny rozwój nabrał niesamowitego przyspieszenia, zaś dominacja na boisku jest niepodważalna. Jest to jeden z niewielu zawodników, którym dystans do bramki oraz kąt strzelecki nie robi większej różnicy, albowiem jego strzały są niesamowicie precyzyjne i silne. Tym razem otworzył wynik fenomenalnym strzałem niemalże w samo okienko bramki Kujawki. Chciałoby się rzec, iż Remi oraz Jarek tylko po to założyli na boisku bramki "czwórki", aby cyborgi w stylu Dychy miały gdzie wyładowywać swoją strzelecką fantazję.
Drugą bramkę w niedługim czasie dołożył Kapsel, trafiając z dosyć ostrego kąta, trzecią zaś bramkę z lewej nogi zdobył Dycha. W pierwszej połowie Istanbul bodajże raz zagroził poważnie bramce strzeżonej przez Głowę i - gwoli sprawiedliwości - gdyby napastnik czerwono-żółtych zachował więcej zimnej krwi, byłoby 1:1. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Pomimo wcześniej rozegranego meczu dobrze prezentowaliśmy się pod względem fizycznym, rozrywając obronę rywala rajdami po prawej i lewej stronie boiska, a także indywidualnymi przebojami w środku pola. Kolejne bramki wpadały zaś coraz częściej i dosyć często z dalszej odległości (świetne plasowane uderzenie Młodego, półwolej Kapsla i - uwaga uwaga - wreszcie moje mierzone trafienie, na które czekałem już kilkanaście spotkań). Ostatecznie - zakończyło się wynikiem 11:0, jednakże uwadze sędziującego nam pana Marka Wiśniewskiego umknąć musiało jedno trafienie i do annałów przeszedł rezultat 10:0 (będzie apelować!). Co można powiedzieć o Istanbule? Wbrew pozorom i wynikowi, jest to ekipa dobrze poukładana i wiedząca o co chodzi w szóstkowej piłce amatorskiej. Należy pod tym względem postawić ją w czołówce siernieczkowych zespołów. Czego zatem zabrakło? Z pewnością konsekwencji i determinacji w obronie, a także wspomnianej zimnej krwi oraz piłkarskiej wyobraźni w akcjach ofensywnych. Gdy udawało się już stworzyć okazję ku zdobyciu gola to na przeszkodzie stawał Głowa (kilkakrotnie w drugiej połowie ratował zespół przed utratą bramki) .Jest to jednak młoda ekipa z niezbędnym już doświadczeniem, aby na Siernieczku odegrać jedną z decydujących ról w walce o podium. No i jakby rywal w pewnym momencie się wystraszył, że prowadzi równorzędną walkę... Tak czy inaczej - dzięki za dobre widowisko.
Na zakończenie mały cytat z bloga Mrozia na temat naszej ekipy - Praktycznie niemający słabych punktów rywal gra bardzo nowocześnie i ma jedną wielką zaletę. Nie ma u Nich czegoś takiego,że przy wysokim prowadzeniu zaczynają szukać "kwadratowych jaj". Jeśli pozwala się Im strzelić "dwycyfrówkę",to na pewno z zimną krwią to zrobią i tak było wczoraj.
Trzeba przyznać, iż ciekawa to recenzja naszego zespołu. Piłka nadal w grze...
Yahoo