Mecz z liderem rozpoczeliśmy spokojnie.Graliśmy na luzie. Rywale będąc kryci byli zmuszeni do popełniania błędów. Jedna z kontr w pierwszej fazie meczu zakończyła się bramką po strzale Kity. Nastepnie rywale w ataku sprytnie padali niby podcinani przez nas. Jeden z takich rzutów wolnych zakończył się utratą bramki . Wynik do przerwy 1:1 , choć były jeszcze sytuacje z naszej strony , m.in. Kita trafił w poprzeczke z bliska od podania Górala. Druga połowa i graliśmy tak samo spokojnie skupieni na kontratakach. Było wiele sytuacji wyśmienitych do strzelenia bramki. Pod koniec meczu dośrodkowywał Kita a Garsija będśc zepchnięty nie co przez obrońce minimalnie przestrzelił główka. Na jakieś 1,5min przed końcem meczu Kita otrzymał piłkę w środkowej strefie boiska i przy okrzyku Dychy z trybun pomknął sam na sam na bramkarza rywali. Niestety...... Przestrzelił obok słupka. Ta sytuacja sie zemściła , rywale na 40sek przed końcem strzelili bramke. My nie mogliśmy uwierzyc w to co się stało . Mecz z liderem pokazałl że nie jesteśmy chłopcami do bicia i jedynie nasza skuteczność jest przyczyna naszego chyba powoli przesądzonego spadku do 2 ligi. Ale walczymy dalej ...peace for All friens