MENU

Powrót do Str. Głównej

Wyniki,terminarz...itp

Skład Cigny

Statystyki zawodników

 

PODMENU

Archiwum...poprzednie ligi

Migawki z meczów

Kontakt do CTP

Poprostu KG

News: 07.06.09

Z tradycji stało się zadość !!!

W meczu 11 kolejki Superligi zmierzyliśmy się z ekipą PZP. Jak wiadomo zespół ten niejednokrotnie odbierał nam punkty. Tak samo było i tym razem. W meczu padł remis 4:4, natomiast karne lepiej wykonywali rywale i to oni zgarneli dodatkowy punkt!

W niedzielny wieczór przyszło zmierzyć nam się z pierwszym z zespołów należących w aktualnym sezonie do ścisłej ligowej czołówki - z Płytkarzami. Przystąpiliśmy do niego bardzo zmotywowani, z olbrzymią chęcią wygrania z tym zespołem na trawie po raz pierwszy od dłuższego czasu.

Pod względem obrazu gry spotkanie generalnie można podzielić na dwa etapy - ten do przerwy i ten po przerwie. W pierwszej połowie sporą przewagę osiągnął zespół Elmedu, prowadząc grę szeroko, z dużą ilością podań, posiadając częściej piłkę - Płytkarze ograniczali się jedyni do przeszkadzania, zaś w ofensywie starali się rzucać długie piłki na lewonożnych napastników lub wędrującego pod nasze pole karne Sticha. Wynik po kilkunastu minutach gry otworzył Kapsel, wykorzystując poważny błąd Sticha, który nie mógł zdecydować się na to co zrobić z piłką rzuconą z głębi naszej obrony na wolne pole. Kapsel obiegł Sticha i umieścił piłkę w siatce. Niedługo później znakomitą piłkę na czystej pozycji otrzymał Garsija, sprytnym strzałem z dużego palca puścił piłkę obok zaskoczonego Żaby i zrobiło się 2:0.

I zanim sędziujący chyba po raz pierwszy w karierze tak przyzwoite zawody sędzia Papierowski zagwizdał na przerwę Dyszka w niegroźnej sytuacji stracił piłkę, Wojtek Konwiński poszedł z kontrą i strzelił pomiędzy nogami Dychy w sam róg bronionej bramki przez Głowę. 2:1 do przerwy mimo naszej przewagi.

W drugiej połowie rozpoczęły się piłkarskie szachy. O ile Płytkarze swoją agresywną i twardą grą nikogo nie zaskoczyli, to obserwatorzy meczu musieli wreszcie przyznać, że i Elmed nareszcie wyszedł na ostry, męski mecz bez odstawiania nogi. Co z tego, skoro niedługo po wznowieniu gry Konwiś posłał ostrą piłkę z autu w nasze pole karne, Mański wybrał niewłaściwą nogę do wybicia piłki i zrobiło się 2:2... Oba zespoły znacznie skoncentrowane były w tym momencie bardziej na przypilnowaniu dostępu do własnej bramki aniżeli organizowaniu huraganowych ataków, jednakże to wciąż my byliśmy drużyną grającą piłką. Po jednej z akcji Kapsel obsłużył Trenera, który idealnie w tempo zagrał do Szczurka, który ubiegł rywali i zapakował z najbliższej odległości piłkę do siatki. Nie minęło dużo czasu, gdy nasz motor napędowy w tym meczu Kapsel zawinął przy linii bocznej obrońcę Płytkarzy, złamał akcję do wewnątrz i przepięknym strzałem (odchodząca piłka) uderzył w samo okienko Żaby. 4:2 dla Elmedu.

Niestety, w tym momencie szczęście od nas się odwróciło. Bramka Kapsla nie została najładniejszym trafieniem w meczu, albowiem cudownym strzałem z lewej nogi popisał się Irek Szczęsny, trafiając idealnie w samo okienko Głowy - bramka a'la Seedorf z czasów gry w Realu Madryt. Płytkarze złapali kontakt, na obrotowym pojawił się Stichu, na którego grane były wszystkie piłki - i długo nie przynosiło to rezultatu. Dopiero, gdy sędzia odgwizdał rzut wolny dla Płytkarzy Stichu po rękach Głowy i między nogami Dychy trafił na 4:4. Jeszcze na sam koniec Płytkarze mogli przechylić szalę zwycięstwa, na swoją korzyść, ale wszystko zakończyło się remisem.

A w rzutach karnych? Tradycyjnie przegraliśmy i wywalczyliśmy jeden punkt.

Jako zawodnik Elmedu mogę być posądzony rzecz jasna o subiektywizm w ocenie tego meczu, ale nastroje w obu ekipach po spotkaniu mówiły wszystko. Płytkarze świętowali, Elmed milczał i rozpamiętywał, bo czuł, że to nie Płytkarze zremisowali, a Elmed nie wygrał. Choć wpisy na naszej księdze gości mówią co innego, to moim zdaniem Elmed w tym meczu był zespołem lepszym, pokazującym ciekawszą piłkę o charakterze gry "na tak", zaś do zgarnięcia pełnej puli zabrakło nieco szczęścia i koncentracji, bo na pewno nie umiejętności. I chyba najbardziej przykre w tym wszystkim jest to, że ławka Płytkarzy na czele z ich kapitanem pauzującym za kartki po raz kolejny celowała w ubliżaniu i lżeniu zawodników Elmedu - przeprosiny po meczu zostały przyjęte przez zespół tylko i wyłącznie z grzeczności.

Miejmy tylko nadzieję, że w naszych konfrontacjach pozostanie to, co najlepsze - walka, adrenalina, emocje, a wszyscy ci, którzy są winni zachowaniu chamskiemu już od następnego spotkania postanowią negatywnie okazywane emocje zostawić poza Siernieczkiem.

Yahoo