Mega Udane zakończenie roku 2009 !!!
Ostatni mecz ligowy anno domini 2009 przyszło nam rozegrać z jednym z największych siernieczkowych rywali, którzy wyjątkowo nam nie leżą w ramach rozgrywek trawiastych - PZP. Była to jednocześnie pierwsza konfrontacja z całej serii z rywalem, który śmiało może pretendować do tytułu mistrzowskiego.
Wszystko to spowodowało, że pomimo późnej pory (godzina 21) na trybunach hali przy ul. Kromera zasiadło całkiem sporo kibiców, czekających na dobre widowisko.
Spotkanie w zasadzie od początku układało się wedle scenariusza, w którym piłką operuje Elmed, zaś PZP czeka na możliwość wyprowadzenia kontry. Płytkarze schowali się za podwójną gardą i zagęszczali środek pola. Pierwsze minuty przeto nie przyniosły wymiany ciosów, kilka obiecujacych akcji nam wyszło, ale to rywal jako pierwszy trafił do siatki. Dyszka nie zrozumiał się z Halskim, piłkę przejął Ariel Podgórski, który w dwójkowej akcji z Irkiem Szczęsnym rozklepał naszą obronę, położył Głowę i piłka wpadła do bramki.
Patrząc z przebiegu reszty meczu, można było powiedzieć, że podziałało to jak płachta na byka. PZP stanęło głęboko na swojej połowie, ale gołym okiem można było dostrzec, iż tego dnia ta drużyna - pomimo znakomitego personalnie składu - nie stanowiła monolitu. Tak, jak często w naszych pojedynkach na trawie my traciliśmy wiele poprzez rezerwy tkwiące "w głowie", tak tym razem nasi rywale sprawiali wrażenie, że wyszli nieco na miękkich nogach. Bardzo szybko wyrównaliśmy (akcja Dychy, klepka z Kaczorem i strzał do pustej bramki), a następnie wyszliśmy na prowadzenie (wyklepanie PZP, pierwsza bramka Mańskiego w rozgrywkach).
Z rywali ewidentnie uszło powietrze, dodatkowo bez większych zarzutów (o dziwo) mecz prowadził Radosław Papierowski - nie potwierdziły się nasze obawy, że "położy" mecz, co już mu się w przeszłości zdarzało.
rzecią bramkę zdobyliśmy po indywidualnej akcji Dyszki, czwarta została trafiona przez Dychę, który najpierw nie wykorzystał przedłużonego rzutu karnego, by w dobitce znakomitą "podcinką" z bardzo ostrego konta przerzucić piłkę nad interweniującym Żabą i obrońcą płytkarzy dobiegającym do linii bramkowej. Majstersztyk, stadiony świata!
ruga połowa to już tylko i wyłącznie widowisko tworzone przez Elmed. W kuriozalnych okolicznościach bramkę strzelił Garsija, na 6:1 podwyższył Dycha, siódmą bramkę zdobył Yahoo do pustej bramki po wcześniejszym wyklepaniu rywala przez Dychę i Szczurka. W tym okresie gry rywal miał praktycznie jedną sytuację do strzelenia bramki, jednakże bodajże Irek Szczęsny nie trafił praktycznie z metra do bramki. W międzyczasie, czerwoną kartkę po głupim zagraniu ręką obejrzał Ariel . Ogólnie rywale mieli pretensje do sędziego zawodów, koncentrowali się w drugiej połowie bardziej na krytykowaniu jego decyzji aniżeli próbach odwrócenia losów spotkania w sportowy sposób.
Ósmą bramkę po rzucie karnym podyktowanym za faul na sobie zdobył Dyszka, zaś kropkę nad "i" postawił Yahoo, który otrzymał podanie od Dyszki i delikatną podcinką pokonał interweniującego Żabę.
Choć to dopiero środek sezonu, to już można powiedzieć, że gramy chyba jak nigdy dotąd - z zębem, zaangażowaniem, kolektywnie pracujemy na boiskowe efekty. Zostało to docenione przez ludzi związanych z ligą, którzy z uśmiechem gratulowali nam wielkiego zwycięstwa z bardzo niewygodnym rywalem.
Liga trwa jednak dalej, jeszcze daleka droga do jej zakończenia, a znamienici rywale już w najbliższych tygodniach będą za wszelką cenę chcieli zabrać nam bezcenne punkty.
Yahoo
Garsija