Wczesnym rankiem przyszło nam rozegrać kolejny ligowy mecz. Mimo pory nie wyglądaliśmy na zaspanych i zmęczonych. Pogoda od rana bardzo ładna. Słoneczko już dawało znać o sobie. Z Remondisem jeszcze nigdy nie wygraliśmy. Nie mieliśmy szczęścia do tego zespołu w poprzednich sezonach. Tym razem byliśmy bardzo zmotywowani. Od początku było widać naszą przewagę. Konstruowaliśmy ciekawe akcje. Po jednym z wyrzutów przez Radka , Marcin przyjmując piłkę poradził sobie z dwoma obrońcami i pokonał bramkarza strzelajć w długi róg. Od tego momentu rywale grali bardziej zadziornie i chaotycznie. Efektem tego było utrata drugiego gola jakie strzelił głowa. Wcześniej przebiegając długim łukiem nawet poza boiskiem. Trzeba przyznać, że podanie od Dychy było perfekcyjne! W pierwszej połowie mogliśmy prowadzić 3:0 , lecz Kowal już drugi raz w sezonie huknął w spojenie .Druga połowa meczu to ponownie nasze ataki. Lecz także pilnowaliśmy swojej bramki. W tej odsłonie gry sytuacji sam na sam nie wykorzystali Wino i Kita. Winuś na 15 min przed końcem huknął potężnie lecz piłka wpadła w wewnętrzne spojenie i wypadła z bramki (co to był za strzał). Mecz wygraliśmy i ponownie dowieźliśmy wynik "do zera". Gra robi się coraz lepsza , dlatego też jesteśmy pełni optymizmu przed kolejnymi pojedynkami. Po tym zwycięstwie i jednocześnie zwycięstwie Unirembudu nad niepokonanym dotąd Jezpolem zostaliśmy samodzielnymi liderami. Dziękujemy zespołowi Unirembudowi, który kroczy teraz od zwycięstwa do zwycięstwa. A derby tuż tuż ... Pozdro
<<<