Wygrany Hit !!!
Ostatniego dnia kwietnia, na mokrym boisku doszło do szlagierowego pojedynku glównych pretendentów do "mistrzoskiego pasa". W czerwnonych strojach dotychczasowy lider - Elmed, a w... czerwonych (wiśniowych) koszulkach MDD.
Elmed przystąpił do meczu bez Cielaka (niedoleczona kontuzja) i Głowy (lekka kontuzja), ale za to z debiutującym na asfalcie Aleksem.
Początek to badanie możliwości. MDD nie padło z uporem maniaka, zresztą my także. Po kilku minutach na strzał z dystansu zdecydował się obrońca meblarzy i zdobył bramkę. Odpowiedź była niemalże natychmiastowa - rzut wolny wykonywany przez Dychę dał wyrównanie (piłka przeszła pod murem). MDD lekko przycisnęło (strzelając w słupek i wystawiając Gruchę w sytuacji sam na sam z bramkarzem), jednak to nie dało zmiany rezultatu. W międzyczasie ktoś posłał piłkę do przodu, Trener kiwnął dwóch zawodników i mimo dużego odchylenia posłał piłkę po długim słupku, łapiąc jednocześnie golkipera na wykroku. W międzyczasie wysocy zawodnicy MDD próbowali zdobyć gola głową, jednak tym razem Aleks nie dał się pokonać. Niestety, co nie wychodziło głową, wyszło nogą. Mapet dostał piłkę w uliczkę, wyminął obrońce i precyzyjnym strzałem zdobył wyrównanie obok nogi wychodzącego Aleksa.
Do "szatni" schodziliśmy z remisem. Druga połowa to coraz ostrzejsza gra, ale także nasza delikatna przewaga. W końcu jedna z akcji przyniosła efekt. Piłkę ze skrzydła do środka zgrał Ejan, Trener przesunął ją jeszcze do Kaczora, a ten, trochę szczęśliwie wpakował futbolówkę z pół metra poza linię. MDD zmieniło ustawienie, wpuszczając Cantone. Był to dobry ruch, gdyż ten zawodnik wyrównał stan gry. Po faulu przymierzył z wolnego i potężnym uderzeniem dał gola na wagę remisu. W międzyczasie oba zespoły bezapelacyjnie kopały się, przepychały i faulowały, jednakże bez konsekwencji. Niespełna 10 minut przed końcem Elmed przeprowadził kluczową (jak się potem okazało) akcję. Jeden z naszych zawodników wybijał piłkę z rogu, Nowik z MDD ładnie piłkę podbił do góry a Dycha z powietrza zdobył gola na wagę 3pkt.
Spotkanie stało na dobrym poziomie i mogło sie podobać kibicom. Prawdopodobnie przy innym arbitrze byłoby o wiele więcej kartek, być może z czerwonymi włącznie. Jakość gry lekko upadła ze względu na stan nawierzchni (wilgotny i przez to śliski asfalt), jednak i tak pojedynek był godny pretendentów do tytułu.
Na wyróżnienie zasługuje Dycha za bramki i Lesiu, który chyba jeszcze w żadnym meczu nie pokopał tylu przeciwników a nie dostał nawet żółtej kartki. Małe wyróżnienie trafia do Aleksa, który musiał bronić, dowiadując się o tym kwadrans przed meczem.