Zwycięstwo po "brzydkim" meczu ...
Na półmetku rozgrywek staneliśmy naprzeciwko zespolowi Formet S.A. (zanym bardziej pod dawną nazwą Siódmiak). Pojedynek należał do najbrzydszych w historii gry na Siernieczku, kto wie, może był najbrzydszy. Dużo bezczelnych i niepotrzebnych fauli oraz dziecięcych zachowań przekreśliło zabawę w kopanie piłki.
Skład na mecz był zredukowany o dwóch napastników (Dycha kontuzja i Ejan mecz ligowy), co jednak dało szansę wykazania się pozostałym. Rywalizacja odbywała się pod nasze dyktando, choć był moment, gdzie Formet w przeciągu 2 minut i po serii naszych błędów wyciągnął wynik z 4:0 na 4:2. Ta chwila słabości kosztowała nas 2 bramki, ale zarazem zmobilizowała do zanotowania kolejnych trafień. W sumie pokazaliśmy, że niektóre gwiazdy nie świecą tak mocno, jakby sobie tego życzyły. Tyczy się to szczególnie naszego ulubieńca,niejakiego Werby. Trcohę pokory nikomu nie zaszkodzi...
Wynik 8:2 mógł być wyższy, jednak dwukrotnie przegrywaliśmy pojedynki sam na sam - karne - z bramkarzem przeciwnika. Nie zmienia to faktu, iż Formet musi jeszcze dużo popracować, by walczyc o cokolwiek więcej, niż środek tabeli. Tym razem komisja wytypowała na gwiazdę meczu zawodnika Janusza Białkę. Komisja powstrzyma się od komentarza, bo każdy kto był, wie dokładnie za co.