Fair Play nie zawsze popłaca
Są zespoły, które nie przychodzą na mecze, bo się boją, są zespoły, które nieprzychodzą na mecze, bo nie szanują przeciwnika. Na szczęście są zespoły, które przychodzą na mecze, mimo braków w składzie, bo po prostu chcą grać. Gold Cino to cienizna, ale ambitna.
Rywal zjawił się w 5-osobowym składzie. Mogliśmy grać z przewagą jednego zawodnika lub w poszanowaniu fair play. Wybraliśmy to drugie.
Sam mecz nie był ani miły, ani fajny, ani ciekawy. Wynik powiniem być dużo wyższy, niż 11:1. Co ciekawe, skazane na pożarcie Gold Cino miało naprawdę dużo okazji do zdobycia bramek. Tak, czy owak, takie mecze do wielkich widowisk nie należą.
Na wyróżnienie zasługuje bramkarz drużyny przeciwnej. Wybronił mnóstwo strzałów, ratując swój team przed dużo większą porażką. Minusem byli niektórzy przeciwnicy. Gdyby sędzia odrobinę bardziej przykładal się do swoich obowiązków, musiałby wyciągać czerwoną kartkę i to nie jeden raz. Gdyby można było przewidzieć niektórych postawę, to by się nikt na fair play nie decydował. Przeszłości nie da się cofnąć (na razie, bo hipotetycznie jest to wykonalne) i możemy zapisać sobie kolejne 3pkt.