MDD - My, Dobra Drużyna...
W niedzielę doszło do szlagierowego pojedynku. Mistrz z hali Łuczniczka vs mistrz z SP67, brązowy medalista PLPS vs srebrny medalista PLSP. To jednak przeszłość. Mecz na szczycie, bo spotkały się dwa zespoły, które na razie nie przegrały meczy w regulaminowym czasie gry, bo to pojedynek lidera z wiceliderem...
Mogliśmy się obawiać tego meczu. Nie tyle, że MDD jest poza naszym zasięgiem, ale z innych powodów. Cielak, Dyszka, Mański, Głowa kontuzjowani, Halski zawieszony, zatem możliwości w rotacji składem mocno nadwyrężone. Mimo wcześniejszych zapowiedzi rywali, ich skład cechował się zdecydowanie większą obfitością zawodników.
Początek to spokojne badanie obu przeciwników. Nie było zabójczego tempa, raczej gra piłką i oczekiwanie na jakieś potknięcie oponenta, jakiś błąd mogący dać szansę. I taki błąd wkradł się w szeregi MDD. Brak zdecydowania, kilka podań i Dycha strzela z przygotowanej pozycji. 1:0. Zamiast się podpalać, cofneliśmy szyki obronne i dalej spokojnie rozbijaliśmy ataki. Niestety, nie potrafiliśmy wystrzec sie jednej wady naszego ustawienia - zbyt często pozostawialiśmy "uliczkę" w środku boiska, co próbowali wykorzystać przeciwnicy. W końcu wykorzystali, ale nie uprzedzajmy faktów.
Prowadząc spokojną grę zdobyliśmy drugą bramkę. Po raz kolejny rozklepaliśmy obronę MDD i Kuziem precyzyjnym strzałem dał większe prowadzenie. Ten gol umotywował przeciwnika do wzmorzonych ataków. Zdobywca drugiego gola trzykrotnie blokował strzały z dystansu, a Aleks wygrał pojedynek 1na1. Pierwsza odsłona zakończyła się niewielkim, ale zasłużonych prowadzeniem 2:0. Po wzowieniu tempo lekko spadło. Może to i dobrze, bo dało to rozluźnienie szyków defensywnych MDD i bramkę z ostrego konta autorstwa Kaczora. Zamiast cię cieszyć, musieliśmy parę minut póżniej wznawiać grę. Błąd w kryciu wykorzystał rywal i wchodząc środkiem pokonał naszego bramkarza. Zaczęły się szachy. Gdyby MDD strzeliło drugi raz, byłoby nieciekawie, gdybyśmy my raz jeszcze znaleźli drogę do siatki, mecz byłby niemal rozstrzygnięty. I mecz stał się rozstrzygnięty po drugim trafieniu Kuziema. Mielismy potem jeszcze kilka razy szansę na podwyższenie wyniku, MDD miało dwie dogodne sytacje (obroniony strzał Yacha i niecelna głowka Szafy na pustą bramkę), ale rezultat nie uległ zmianie. 4:1 na korzyść Elmed`u.
Gdyby był to mecz z jakimś słabym rywalem, byłoby wiele powodów do narzekania. Słabe tempo, słaba skuteczność. Jednak co komu do stylu, skoro zdobyliśmy kolejne punkty? Nie można zawsze grać na maksa, niekiedy należy zagrac z głową, a nie ambicją. Tak też uczyniliśmy. Obiektywnie spoglądając, Elmed zasługiwał na 3pkt., choć bez fajerwerków sie obyło. Czasami tyle straczy do końcowego sukcesu.
Tym razem wyróżnienie trafia w 4 ręce. Dla Kuziema za 2 bramki i pewność w defensywie w najtrudnieszych momentach oraz dla Ejana za asysty i istotnie przechwyty.
Żebyśmy nadto nie musieli się nudzić, już za tydzień Chemico. Plan jest prosty - grać byle jak, byleby wygrać. Czy sie uda? Odpowiedź wkrótce...